Pierwsze postępowanie przetargowe zbliżało się do finału pod koniec 2025 roku. Wybrana oferta w zakresie podstawowym opiewała na kwotę nieco ponad 190 mln zł – do takiego poziomu, według komunikatu PIM, miasto zwiększyło budżet. Po ogłoszeniu wyniku jeden z konkurentów złożył jednak odwołanie, wskazując błąd rachunkowy w wyliczeniu ceny przez zwycięskiego oferenta.
Choć wykonawca próbował skorygować pomyłkę w toku postępowania, sprawa trafiła do Krajowej Izby Odwoławczej. Ta unieważniła poprawki i przyznała rację odwołującemu. W efekcie oferta z najniższą ceną musiała zostać uznana za nieważną i odrzucona.
Problem w tym, że po jej wyeliminowaniu na stole pozostały propozycje droższe od miejskiego budżetu – jedna o ponad 30 mln zł, druga o około 40 mln zł. To przesądziło o decyzji: postępowanie zostaje unieważnione, a przetarg będzie ogłoszony ponownie.
PIM podkreśla, że powtórzenie przetargu wynika z troski o środki publiczne i ma dać szansę na korzystniejsze oferty. Z punktu widzenia mieszkańców i osób związanych z obiektem oznacza to jednak kolejną niewiadomą. Każde ponowienie postępowania to dodatkowy czas, a także ryzyko, że realia rynkowe, w tym ceny robót, dostępność firm i koszt materiałów, nie ułatwią uzyskania niższych stawek.
Z drugiej strony, zaakceptowanie droższych ofert wymagałoby znalezienia dodatkowych środków, co w przypadku tak dużej inwestycji zawsze budzi pytania o priorytety budżetowe. W komunikacie wyraźnie zaznaczono, że miasto nie chce podejmować decyzji, które oznaczałyby skokowy wzrost wydatków.
Spółka zapewnia, że mimo unieważnienia pierwszego przetargu zakończenie prac nadal planowane jest na 2030 rok. Równocześnie PIM informuje, że nie jest zagrożona preferencyjna pożyczka z Banku Gospodarstwa Krajowego – blisko 163 mln zł z Krajowego Planu Odbudowy i Zwiększania Odporności, przeznaczona na modernizację wspierającą zieloną transformację miast.
To ważna deklaracja, bo w przestrzeni publicznej podobne inwestycje często wywołują obawy o utratę zewnętrznego finansowania w razie przesunięć proceduralnych. Jednocześnie same zapewnienia nie rozwiązują podstawowego pytania: czy powtórzony przetarg przyniesie ceny mieszczące się w budżecie, czy miasto i tak stanie przed koniecznością zwiększenia puli.
Choć formalnie wykonawca nie jest jeszcze wybrany, w terenie prowadzone są prace przygotowawcze. Porządkowany jest teren wokół palmiarni, aby ułatwić przyszłemu wykonawcy dostęp do obiektu. Ruszyło też stopniowe wygaszanie funkcjonowania akwarium – ryby mają zostać odpowiednio zabezpieczone przez pracowników.
Na razie Palmiarnia Poznańska pozostaje otwarta dla zwiedzających. Całkowite zamknięcie obiektu ma nastąpić w pierwszym etapie zasadniczych robót, ale termin będzie możliwy do wskazania dopiero po rozstrzygnięciu przetargu i podpisaniu umowy.
W komunikacie spółki modernizacja jest przedstawiana jako konieczność wynikająca ze stanu technicznego obiektu i potrzeby ochrony unikatowych zbiorów roślin. Planowane są m.in. wymiana oszklenia pawilonów (z poprawą doświetlenia i ograniczeniem energochłonności), modernizacja centralnego ogrzewania oraz wdrożenie automatycznych systemów sterowania – dotyczących wietrzenia, cieniowania, oświetlenia i multimediów.
Projekt obejmuje też elementy, które mają zmienić sposób zwiedzania: ścieżki na wysokości prowadzące m.in. do tarasu widokowego, przebudowę wejścia głównego i kawiarni, a także nowe akwarium, z możliwością ekspozycji m.in. dużych ryb rzecznych z Ameryki Południowej. Zapowiedziano również uwzględnienie standardów dostępności dla osób z niepełnosprawnościami.
