18 sierpnia 2022

Nowe platany na pl. Kolegiackim zaatakowane przez chorobę. Powodem beton i upał?

Jednym z głównych elementów przebudowy pl. Kolegiackiego było zwiększenie tam ilości zieleni miejskiej. Choć od zakończenia inwestycji nie minęło wiele czasu to okazuje się, że posadzone tam drzewa już zaczęły chorować. Zdaniem Stowarzyszenia Plac Wolności, do pojawienia się choroby mogły przyczynić się „betonowe warunki”, w jakich znalazły się rośliny.

Nowe platany na pl. Kolegiackim zaatakowane przez chorobę. Powodem beton i upał?

 

Przebudowany pl. Kolegiacki wzbudza różne reakcje. Dla jednych zmiany ożywiły ten rejon i pozytywnie wpłynęły na estetykę oraz rozwój okolicy wykorzystując potencjał placu. Dla innych nie wykorzystano szansy na stworzenie zielonej enklawy i ponownie „zabetonowano” to miejsce.

W ramach nasadzeń zieleni na plac Kolegiacki sprowadzono m.in. 14 wielopiennych platanów klonolistnych spod Berlina. Jak informuje Stowarzyszenie Plac Wolności, na wszystkich zauważono oznaki antraktozy, czyli choroby grzybicznej roślin.

Przedstawiciele stowarzyszenia poprosili Urząd Miasta o przeprowadzenie badań, w ramach których nie tylko zostanie określony stan drzew, ale także to, dlaczego choroba w ogóle się pojawiła. Zdaniem specjalistów, których stowarzyszenie poprosiło o komentarz, choroby grzybowe rozwijają się szybciej w „warunkach jakie zaserwowano drzewom na pl. Kolegiackim”. Wskazano na wysoką temperaturę panującą na wybrukowanej przestrzeni placu, a także sposób sadzenia i pielęgnacji roślin.

„Złożyliśmy też wniosek do Prezydenta Jaśkowiaka o dogłębną i szybką analizę sytuacji, tak aby móc wyciągnąć wnioski i aby powstałe problemy nie były powielane w czasie prowadzenia innych inwestycji w naszym mieście. Zależy nam by nie były marnotrawione środki publiczne na projekty niedostosowane do zmian klimatycznych” – informuje Anna Sokolnick-Elzanowska

Jednocześnie przedstawiciele Stowarzyszenia Plac Wolności poprosiło o przeprowadzenie audytu inwestycji na pl. Kolegiackim i analizę dostosowania projektu do zmian klimatycznych w kontekście obowiązujących w Poznaniu uchwał Rady Miasta. W argumentacji wskazano, że wnioski z audytu mogą mieć kluczowe znaczenie dla kolejnych inwestycji w mieście.

„Wydawanie środków publicznych, tylko po to, by zrealizować niedostosowane do obecnych warunków projekty jest nie tylko ich marnowaniem, ale działaniem szkodliwym. Projekty przestarzałe powinny być skorygowane” – wskazuje stowarzyszenie

W oświadczeniu odniesiono się m.in. do obecnej dyskusji dotyczącej przyszłości ul. 27 Grudnia, która ma zostać przebudowana w taki sposób, że konieczna jest wycinka części wieloletnich drzew oraz przycięcie pozostałych.

„Sytuacja pokazuje, że młode drzewa są słabsze i gorzej się dostosowują do trudnych warunków, więc warto chronić te, które już się do nich przystosowały. To rozwiązania racjonalne i zdecydowanie tańsze niż te, które zostały przeprowadzone na pl. Kolegiackiego” – zauważają przedstawiciele stowarzyszenia

Wskazuje się tez na fakt, że ciągłe wymienianie roślin na nowe w ramach gwarancji nie jest rozwiązaniem, ponieważ gwarancja w pewnym momencie się kończy, a młode rośliny często nie są w stanie przyjąć się w ciężkich warunkach. Właśnie dlatego należy chronić te, które są w mieście od wielu lat i przystosowały się do miejskiego życia.

„Wymiany nowych drzew, przed momentem sadzonych, to zwyczajne marnotrawstwo i brak szacunku do natury. Na wyremontowanym odcinku ul. św. Marcin wymieniono już 10% drzew. Nie ma znaczenia, że odbywa się to w ramach gwarancji. Te drzewa powinny żyć dziesiątki lat. Kto będzie je wymieniał i za co, gdy gwarancja się skończy? Drzewa to nie rzeczy. Obserwując codziennie wielkie i przepiękne platany na pl. Wolności, zauważamy jedno – im mniej ludzkiej ingerencji w naturę tym lepiej dla niej i dla mieszkańców. Naturalne warunki rozwoju, a nie zabetonowana przestrzeń, sprzyjają nam wszystkim.” – wskazuje stowarzyszenie

Urząd Miasta ani Jacek Jaśkowiak nie udzielili jeszcze odpowiedzi na przesłane przez Stowarzyszenie pisma.

autorka: A. Karczewska

fot. Stowarzyszenie Plac Wolności