Od kilku tygodni walczą o czyste powietrze w rejonie ul. Kopanina – mieszkańcy i przedsiębiorcy mają dość uciążliwego sąsiada

Pomimo kampanii społecznych, coraz większej świadomości mieszkańców w zakresie szkodliwości spalania substancji zabronionych, a także działań mających na celu ujawnianie przypadków łamania przepisów z tym związanych, w Poznaniu nie brakuje miejsc, w których z kominów unosi się ciemny, śmierdzący dym zatruwający okolicę. Jednym z wielu takich przypadków jest ul. Kopanina, gdzie mieszkańcy i przedsiębiorcy bezskutecznie próbują walczyć z „trucicielem”.

Od kilku tygodni walczą o czyste powietrze w rejonie ul. Kopanina – mieszkańcy i przedsiębiorcy mają dość uciążliwego sąsiada

Na adres naszej redakcji otrzymaliśmy zgłoszenie od zaniepokojonych mieszkańców i przedsiębiorców z ul. Kopanina. Jak wskazują, od tygodni bezskutecznie próbują walczyć z uciążliwym sąsiadem, który – sądząc po tym, co wydobywa się z jego komina – spala odpady lub inne materiały zabronione w piecu grzewczym.

Codziennie, szczególnie rano i wieczorem, z komina budynku na jednej z posesji wydobywa się czarny lub żółtobrązowy dym, który ma także bardzo nieprzyjemny zapach. Efekty ogrzewania jednego budynku czuje cała okolica – i to nie dlatego, że dzieli się ciepłem, a dlatego że powietrze jest bardzo zanieczyszczone. Jak wskazują mieszkańcy w liście do naszej redakcji, trudno oddychać, gdy dym roznosi się po całej okolicy, nie wspominając już o braku możliwości przewietrzenia domu. Nie mogą również m.in. suszyć prania na zewnątrz, ponieważ od razu nasiąka nieprzyjemnym zapachem.

Ich głos podzielają także lokalni przedsiębiorcy, którym także przeszkadza zachowanie sąsiada. Jak wskazują, w ciągu dnia dym jest nieco mniejszy, jednak rano konieczne jest szczelne zamykanie okien i drzwi.

Sprawa została zgłoszona do Straży Miejskiej kilka razy, w tym również na początku stycznia. Zgłaszający wskazali lokalizację i przesłali zdjęcia. Do tej pory jednak zgłoszenia okazują się być nieskuteczne – pomimo upływających tygodni sprawa nie uległa zmianie, a sąsiedzi przyznają, że nie widzieli tam żadnego patrolu, który zainteresowałby się „trucicielem”. Nie otrzymali także żadnej informacji zwrotnej na swoje zgłoszenie (poza automatycznym potwierdzeniem), a telefonicznie albo nie mogą się dodzwonić albo otrzymują wymijającą odpowiedź o „przyjrzeniu się sprawie”.

Sytuacja wydaje się być „patowa”. Choć zarówno Miasto jak i sama straż miejska zachęca do zgłaszania tego typu przypadków, to w praktyce okazuje się, że efekt może być taki sam, gdy zgłoszenia nie ma – interwencji brak.

Należy przyznać, że ilość miejsc, które mają do sprawdzenia strażnicy Eko Patrolu jest na terenie miasta duża i nie jest łatwo sprawdzić wszystkie. Trudno jednak dziwić się mieszkańcom i przedsiębiorcom, którzy codziennie muszą wstrzymywać oddech, gdy wychodzą na zewnątrz.

Poza standardowymi kontrolami, w ostatnim czasie straż miejska przeprowadzała również kontrole przy użyciu specjalistycznego drona w ramach programu „Skończmy ze smogiem w Poznaniu”, wybranego w Poznańskim Budżecie Obywatelskim. Przez 30 dni oblotów (ponad 75 godzin urządzenia w powietrzu) w okresie od października do końca grudnia 2019 roku, sprawdzono ponad 22,5 tysiąca budynków. Wyniki doprowadziły do 230 szczegółowych badań. W 25 przypadkach ujawniono spalanie substancji i materiałów zabronionych, za co sprawcy zostali ukarani mandatami.

Program realizowany będzie także w 2020 roku, jednak tym razem zmieniona zostanie nieco jego realizacja – obloty będą wykonywane nie w ciągu dnia jak do tej pory, ale wieczorem i w nocy, gdy najczęściej dochodzi do spalania substancji zabronionych.

Zdjęcia przesłane do naszej redakcji zostały wykonane w różnych dniach.